poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Z deszczu pod rynnę...


Od kilku dni jestem kompletnie załamana. Nic nie idzie po mojej myśli.
Choroba Cezara postępuje, a ja niewiele mogę z tym zrobić...
20.07 dostałam pierwszą wypłatę za pracę na pełny etat. Następnego dnia stałam już w Rejestracji w naszej klinice by umówić się na rzeczone Badanie Tarczycy + testy alergiczne. Żeby w końcu wiedzieć co w diable siedzi, i jak to leczyć.
Pech chciał, że jedyny weterynarz który mógłby/chciałby to wykonać poszedł na chorobowe. Na 3 tygodnie. Pani M. nie zgadza się Cezara zbadać.
Wykonałam więc kilkanaście telefonów do innych gabinetów, obdzwoniłam nawet pobliskie miasta (w odległości do 50km) i nikt badań tarczycy nie wykonuje.
Dziś minęły 3 tygodnie chorobowego, więc byłam z rana w Rejestracji. Nie wrócił.... I nie wróci w tym tygodniu....
Dowiedziałam się za to gdzie mogę zrobić te testy. W Szczecinie. 1,5h drogi od domu, nie posiadając auta, nie znając kompletnie tego wielkiego miasta.... Nie napawa mnie radością fakt że prawdopodobnie będę musiała z samego rana, z psem na czczo wlec się 1,5h pociągiem pkp po czym pewnie jeszcze z godzinę komunikacją miejską. Ale najpierw oczywiście muszę jechać tam sama, by się zorientować w sytuacji, zapisać itd.
Do tego te koszta. U nas badanie to 100zł. W Szczecinie jakieś 60-70zł ale za to dochodzi mi po 20zł za przejazd pkp + tramwaje więc jakieś 120zł na całą eskapadę, więc łącznie 200zł, gdzie wiem że normalnie, nie mieszkając na takim zadupiu za badanie tarczycy dałabym 40zł!!
Szlag mnie trafi. W końcu nie wytrzymam i pójdę zmuszę tą p#$%&*ną panią M. , zastępczynię tego naszego Doktorka żeby zbadała mi Cezara.
Bo ona go nienawidzi. I się go boi. Potrafi nawet nie wejść do gabinetu gdy tam jesteśmy. Nie mam pojęcia co ona ma we łbie ale jak się boi dużych psów to się do cholery weterynarzem nie zostaje! 
To przez nią byłam przeświadczona że Cezar jest psem niedotykalskim, że nienawidzi weterynarzy. Dopiero gdy trafiłam z nim do Doktorka a pies z miłością i radością panoszył się po gabinecie i dawał brzuszek do drapania dowiedziałam się co to za kobieta....
Ta bezsilność mnie dobija. Bo jest coraz gorzej, zaczęło lecieć z boków.... Podczas szczotkowania się popłakałam jak w rękach została mi ta sierść...



Ta bezradność mnie dobija... Za 10 dni kolejna wypłata, postaram wybrać się do Szczecina, albo może doktorek wróci.....

14 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisze jeszcze raz, bo coś mi się skićkało :p

    Może nie pomogę, bo dod niedawna wchodze na bloga i nie wiem od kiedy zmagacie się z utratą sierści... ale północniaki wcale nie tak rzadko dotyka coat funk: http://mals.pl/2013/04/coat-funk/ ; więcej na ten temat można przeczytać na malamucim forum.

    Potrafią też łysieć w wyniku niedoboru cynku, poczytałabym jeszcze na Twoim miejscu na ten temat. I faktycznie postarajcie się jak najszybciej zrobić badania hormonalne... Trzymam za Was kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam o coat funk oraz wspomniałam o tym weterynarzowi. Jednak nie istnieje łatwa diagnoza tej choroby i postanowiliśmy najpierw wyliminować tarczyce oraz zrobić morfologie. Miejmy nadzieję że uda się to szybko zrobić.

      Usuń
  3. No to pech..
    Cóż, miejmy nadzieję, że będzie już tylko lepiej. ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. I pomyśleć, że zaczęło się to od tego wyrywania gdy był przywiązany.
    Ciągle myślałam, że to przez to, a tu łysina na szyi nie dość, że coraz większa, to zaczyna się teraz w innym miejscu.
    Mam nadzieję, że badania wykryją co mu jest, i żeby leczenie poszło dobrze.
    I zapraszam na bloga http://prawiejakhusky.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha ha nareszcie postanowiłas się pokazać ?
      Właśnie weta tez zdziwiło ze zaczęło się od tego , bo przecież wtedy czarek był leczony na uszkodzona krtan. Ale możliwe ze to było po prostu aktywatorem tej choroby.
      Podejrzewamy tez ze cezar ma chorobliwie lamliwa sierść dlatego ogranicza się to do rejonu obroży i niewielkich przetarc po szelkach (widać w rejonie łopatek na niektórych zdjeciach) a możliwe ze to nowe to po prostu sobie gdzieś wyrwał....

      Usuń
  5. Kurczę no, zdrowiej haszczaku!
    | thindogs.wordpress.com |

    OdpowiedzUsuń
  6. Ehh dobrze to nie wygląda. Ale mam nadzieję że niedługo dowiedzą się co to za gówno i wszystko będzie Ok. Zdrówka :)
    Pozdrawiamy
    http://niszczycielsko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli masz jakieś pytania co do Szczecina, to pisz śmiało, może coś pomogę, trochę czasu tam spędziłam :) bidulek psiaczek ale musi być dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  8. O kurcze mam nadzieję, że szybko wykryjecie co to.. Trzymam kciuki i zapraszam do mnie: http://psiepytania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Strasznie mi przykro, domyślam się ile nerwów Cię to kosztuje.. Domyślam się, że prozaiczne rozwiązania jak choroby grzybicze skóry i alergie wykluczyliście (wybacz, że pytam, bo dla stałych bywalców to pewnie znany banał, ale bloguję od niedawna i nie znałam Waszej sytuacji)?
    Szokuje mnie bardzo podejście tej lekarki: jak można odmówić badania z tak głupiego powodu? Po co się w to pchała, skoro teraz będzie prowadziła castingi, który pacjent łaskawie ma prawo otrzymać od niej pomoc? Ktoś ją wołami ciągnął na te studia?

    Pozdrawiamy i życzymy wam zdrówka

    http://psiakowe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadna choroba zakaźna to to nie jest, skóra jest zdrowa, wypada tylko na szyi (do tej pory przynajmniej) i raczej wet obstawia tarczyca/nadnercza/choroba jakiegoś gruczołu (powodująca łysienie w tej chwili nie pamietam). Mamy wykluczyć tarczycę.
      Zaczęło się 1,5roku temu w sumie, i od tamtej pory postępuje w miarę równomiernie, choć są okresy że łysina stoi w miejscu i się nie powiększa.
      Mam nadzieję że załatwie gdzieś te badania. Wezmę 2 facetów ze sobą może pani M. zgodzi się zbadać nieruchomego obezwładnionego Czarka....
      Sama nie wierzę że takie głupoty piszę, że tacy ludzie istnieją. Żebym musiała weterynarza bronić przed łagodnym psem!

      Usuń
  10. No kurcze, zdrowiejcie i leczcie, weterynarze wszędzie są różni. Myślisz że to coś na podłożu genetycznym? (nie ogarnięty jestem w chorobach)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy nie działają? kliknij obrazek!

Obserwuj !