czwartek, 5 maja 2016

Kwiecień


No i nadszedł czas na podsumowanie kolejnego miesiąca.
Kwiecień był dla nas jednym z aktywniejszych miesięcy, mimo tego że na liczniku nie ma takiej ilości kilometrów jak to bywało w szczycie sezonu rowerowego. Spędziliśmy za to dużo więcej czasu razem.
Buduję więź. Jak wiecie, nauczyłam się ufać psu i puszczać go ze smyczy.
Zaliczyliśmy dzięki temu kilka naszych małych sukcesów :
- odwołanie się od jelenia (tak! Zatrzymał się! Podczas drugiej tego dnia gonitwy, ale się zatrzymał)
- odwołanie się od biegaczy, ludzi na kijkach (przejawiał zbytnie zainteresowanie)
- jego pierwsza od lat zabawa z psem bez smyczy (całkowicie przypadkowo, zaskoczyły nas dwa kundle podczas kąpieli)
- ignorowanie większości psów i wszystkich kotów będąc na smyczy (miał w zwyczaju się jeżyć lub ciągnąć ale dzięki odwracaniu uwagi ciastkiem udaje się przejść spokojnie obok 90% przypadków)

Realizowanie celów głównych już nie idzie tak kolorowo.
  • Galop - praktycznie zarzuciłam treningi rowerem, a na bieganie z nim w tempie jego galopu nie mam kondycji. Na rowerze byliśmy dwa razy, z czego raz bez smyczy galopował (czy raczej mnie gonił) a drugi raz przeświadczył mnie że sezon się skończył - pies ledwo szedł z jęzorem na wysokości nadgarstka.
  • Uciąg - w tym miesiącu nie osiągnęliśmy nic, miał na sobie SLED może z 4 razy.
  • Podstawy Posłuszeństwa - mam wrażenie że stoję w martwym punkcie. Bardzo dobrze idzie nam chodzenie w kontakcie, ale nadal nie potrafię ogarnąć komend z marszu. Wypracowaliśmy za to niemalże do perfekcji komendę Stój oraz Chodź (po kroczku) co bardzo przydaje się do zdjęć oraz przy wychodzeniu bez smyczy.
  • Skakanie - rozwijamy się, choć waga nadal zbyt wysoka. Na pola zabieram dysk i przez kilka minut rzucam, ale bez szaleństw.
  • Więcej spacerów z koleżankami i ich psami - nie. Nie mam psijaciół. Ale zdarza nam się spotykać inne psy na spacerach i atmosfera jest raczej ok. Cezar się otworzył bardzo, ładnie obwąchuje się z innymi przedstawicielami swojego gatunku, nie wszczyna bójek.
  • Zwiedzanie okolicy - może i nie szalejemy w kwestii całkiem nowych tras, ale staramy się poznać te które mamy bardzo dokładnie. Tym sposobem znalazłam kilka malowniczych miejsc idealnych na zdjęcia, fajną łąkę do ćwiczenia rzutów dyskiem oraz wszelkie rodzaje wody. A nasza ostatnia wyprawa "na wariata" bez uprzedniego sprawdzenia trasy skoczyła się 2 kilometrowym marszem na przełaj przez pola - niby nic strasznego, ok, ale w połowie drogi okazało się że przez to pole płynie rzeka a ja nie mam akurat pod ręką składanego mostku:) 
AgiDog to z niego nie będzie :) 
 



Przez cały maj będzie trwać nasza rywalizacja na Endomondo więc z pewnością zetrę buty (i stopy) do zera, z Cezara zostanie szkielet i kości a Psiara albo Jaro i tak wygrają (sorry Paula) ale warto. Podobno można wygrać kostkę cukru na setnym kilometrze. Ale... zaraz zaraz, czy to nie ja sponsoruję? :)
Trzymajcie kciuki za grubego malamuta vel Czarek, puszystego labka vel Łoś, leniwego husky vel Niunia oraz jedynego mężczyznę w teamie. Ale Ekipa!
Dawajcie swoje nicki na Endomondo to może do następnej edycji zaciągniecie się i wy. Spytajcie Psiary jaka to motywacja :) Nie zaproszę już teraz, bo ciężko było by nadrobić 70 km. Rywalizację mamy malutką, prywatną, tylko między nami bloggerami, bo łatwo dostać załamania nerwowego wchodząc na kolejną edycję "wyzwania spacerowego" i widząc w topce ludzi robiących 50km/dziennie samemu będąc na setnym miejscu. Uznajcie mnie za stronniczą, że do rywalizacji zapraszam tylko tych którzy są na tym samym poziomie co ja, a co. Wolno mi :)

8 komentarzy:

  1. Odwołanie od jelenia - zazdroszczę tego punktu okropnie :P. U nas z większą zwierzyną nadal jest ciężko (za to mniejszą młoda zaczęła... zaganiać).
    Gratuluję sukcesów i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję odwołania od jelenia!
    Endomondo używamy, w rywalizacjach udział bierzemy i muszę przyznać, że to olbrzymia motywacja! Zamiast iść rano na siku, idę na 2,5km. I pies szczęśliwy, i ja dostaję kopa na cały dzień. Oto ja: "Lena ."
    Cele są do zrealizowania, tylko musisz się za nie zabrać!
    Pozdrawiam cieplutko (w końcu pogoda taka piękna!) i życzę dalszych sukcesów!

    OdpowiedzUsuń
  3. Odwołania od zwierząt strasznie zazdroszczę, bo już dawno zapomniałam jak to jest, dzisiaj Zero dwa razy pogonił bociany na spacerze.
    Muszę się pochwalić, że dzięki tobie polepszyło się nam przywołanie. Wzięłam sobie do serca to co ostatnio napisałaś i okazało się, że Zero tak jak Czarek boi się, że go zostawię. Wiec kiedy pobiegł sobie za bocianem, zamiast pobiec i sprawdzić gdzie jest, bo już nie było go widać, skręciłam sobie w inną stronę, a Zero po chwili przybiegł do mnie, tak samo kiedy za bardzo się oddalał nie czekałam na niego tylko szłam dalej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie uczyłam Saby ignorowania zwierząt, wręcz przeciwnie - gdy chcę, żeby ten skończony leń trochę bardziej 'pohasał' zamiast się włóczyć, pokazuję jej dzikie zwierzęta. Myśliwski instynkt zawsze sprawia, że Sunia wystrzela jak z procy w pogoni. Na szczęście bez mojego nakierowania jej wzroku, raczej coś takiego nie ma miejsca.
    Nie wiem jak Wy, ale ja tam mam aspiracje na kostkę ;P Tylko ''puszysty'' - chciałabym ;)
    Ale Ekipa jest - to prawda.
    Dzięki Tobie muszę dziennie ruszyć ten tyłek i przedzierać się parkami po kilka kilometrów.
    Twój vel Czarek depcze mi po piętach, właściwie powinnam sprawdzić aktualny stan rywalizacji ;) Zawsze robię to drżącymi rękami, nigdy nie wiadomo ile znowu wystrzeliliście km :P
    Wyzwanie na najbliższy czas - przeżyć maj.
    :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale się dzieje w tej naszej rywalizacji! Ciągle wchodzę i ciągle jestem w tyle. U was walka o pierwsze miejsce, a my z Jarkiem mamy swoją mini walkę :)
    Oczywiście wiesz jak bardzo Ci zazdroszczę psa, który wchodzi do wody, bo już mówiłam, nie? Widzę też, że jest zdjęcie Simby na Lwiej Skale :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki on piękny! Gratuluję sukcesów i powodzenia z innymi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. dobre wyniki.
    a jak te komendy z marszu ćwiczysz - skoro coś nie wychodzi to może gdzieś popełniasz błąd i pies nie może załapać o co Ci chodzi.

    Michał, Michał, http://www.szkola-doberman.pl/tresura-psow/sznaucer-miniaturowy/

    OdpowiedzUsuń
  8. Cezar przynajmniej łapie dysk, moja czeka aż spadnie na ziemię :D

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy nie działają? kliknij obrazek!

Obserwuj !