środa, 7 grudnia 2016

Listopad


Kolejna i ostatnia już notka tego typu. Podsumowanie 11 miesiaca tego roku.
Miesiąc listopad upłynął nam nadzwyczaj pracowicie, lecz nie ze względu na Cezara a psa mojej koleżanki Skippera.
Jakoś w połowie listopada dostałam telefon od mojej starej przyjaciółki Angeliki że wróciła z 8 miesięcznego wyjazdu do Holandii. I odbiera swojego psa z kojca chce go znów nauczyć żyć w mieście.

Skiper ma 2 lata i jest kompletnie nie ogarniętym życiowo amstaffem. Pierwsze spotkanie pełne było niepewności bo chodziły plotki że Skiper zagryzł jakiegoś psa na wsi, że jest agresywny. Ale na szczęście nie potwierdziło się to, pies jest mega przyjazny do wszystkiego.
Najgorzej było z chodzeniem na smyczy. Próbowałam chodzić z nim na obrożę + dławik za uszami ale pies nie reagował. Na żadne zatrzymywanie się czy słowne reprymendy też nie. Skip nie jest ani trochę karny, przynajmniej nie był przez pierwsze dwa tygodnie.
Wybawieniem okazały się szelki Easy Walk zrobione na szybko przeze mnie, z polarkiem pod kolor Skipowego błękitnego oczka. Problemy nad którymi teraz pracujemy to zaborczość względem zabawek i wyciszanie się w domu. Zaborczość taka że jak masz piłkę pies za wszelką cenę chce ci ją odebrać. A Cezar + piłka w odległości paru metrów = martwy Cezar.

Czarek nadzwyczaj dobrze znosi nowego towarzysza spacerów. Jak na razie pogryzły się dwa razy, za każdym razem z winy Skippera który nie wytrzymał i bronił zasobów. Cezar zachowywał się idealnie. Oddał na tyle na ile musiał by nie zginąć, pozwolił odciągnąć od siebie agresora a po wszystkim nie chował urazy do kolegi.
Nie myślałam że Cezar okaże się tak dobrym nauczycielem psich zasad. Poprzez wspólne spacery udało mu się warknięciami i kłapnięciami tak ustawić sobie amstaffa że ten nie narusza już jego przestrzeni osobistej (zwykł skakać) i chodzi przy nim jak w zegarku. Mamy problem bo gdy nagradzam lub sztuczkuję z Cezarem ten kłapie zębami na Skipera, nawet nie próbowałam dać jedzenia amstaffowi bo nie wiem czy nie skończyło by się to bójką. Nigdy też nie wprowadziłam obcego psa do jego domu co mam nadzieję zmienić. Z zaborczością względem smakołyków chyba nie będę zbyt wiele robić bo w końcu Skip to jednak obcy pies. Mam nadzieję że kiedyś przy szczeniaku nie będzie takiego problemu. Z resztą, damy radę! Nie takie rzeczy w końcu osiągnęliśmy prawda?

Z Obedience udało nam się osiągnąć tyle że pracujemy przy innym biegającym psie bez rozproszenia uwagi. Muszę się wziąć za siebie bo kompletnie zaniedbałam uczenie psa nowych rzeczy, chyba od dwóch czy trzech miesięcy nie ogarnęliśmy żadnej sztuczki czy komendy.
Zbliża nam się podsumowanie roku, rywalizacja trwa w najlepsze i już chyba wszyscy wiemy kto zwycięży :) Szykuję się do zakupu paru prezentów dla psa pod choinkę, chcę mu kupić Chuckit Max Glow ale nie wiem czy mi się uda. Cezar je Joserę, przyszła kolejna zamówiona paczka SensiPlus.
No i czekamy na prawdziwą zimę, ze śniegiem, bo u nas w zachodniopomorskim raczej nie padało :)

5 komentarzy:

  1. Z jakiego miasta dokładnie jesteście? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas już po zimie 😂 A co do Skippera podziwiam wytrwałość i to że sie go nie bałaś 😁 A dla Cezara gratki za opanowanie i cierpliwość

    --------------------------
    swiatsary.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe :) http://zuziacami.blogspot.com/
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy nie działają? kliknij obrazek!

Obserwuj !