poniedziałek, 4 listopada 2013

Rzeczy mniej lub bardziej potrzebne - Cezarowe własności

Dziś postanowiłam pójść na łatwiznę, i po prostu pochwalić się (czy też pokazać) wam co Cezar posiada. Cezar, jak to władca, musi posiadać, inaczej nie czuje się szczęśliwy. A ja mam słabość do jego czekoladowych oczu i z każdą rentą biegam do zoologicznego po prezent. No bo jak inaczej? Przecież by mnie do domu nie wpuścił :)
A że jesteśmy już razem ponad dwa lata, to i nazbierało się tego troszkę sporo. Choć wiem, że rekordzistą nie jest (ale ciiiiśśś.... nie mówcie mu, on musi myśleć że ma najwięcej ;p)
Zaczynamy.

Smycze 

    • zwykła czarna linowa + czarna obroża = ulubiony zestaw mojego ojca
    • niebieska pleciona, przepinana na ok 2,5m = moja ulubiona
    • smycz na rower, taśmowa, ok 1,5m = idealna, pies nie wybiega przed koła
    • smycz rączka = idealna na spacery po centrum miasta 



Obroże 
    • obroża z podbiciem zapobiegającym wycieraniu sierści = badziew, wcale nie zapobiega wycieraniu. Nie używam prawie wcale wolę tą czarną zwykłą

    • kolczatka = używam podczas sezonu cieczek. Inaczej się Cezara nie da odciągnąć od "cieki". Choć z reguły nie ciągnie, to jednak samiec :)
Kagańce 
    • materiałowa opaska = używana podczas wizyt u weta. Sama robiłam.
    • metalowy kaganiec. Żaden tam fizjologiczny, zwykły. Poprostu jest trochę luźniejszy i Cezar swobodnie w nim pije, zieje, a nawet kaszle = używany na codzień sprzęt. W miejscach bardziej publicznych zakładam go psu jak go spuszczam ze smyczy. I w pobliżu lasów.

Pozostałe 
  • Legowisko = własnoręcznie uszyta poducha. Kawałek materiału (akurat miałam futerko) zeszyty w poszewkę i wypchany szmatkami (ręcznikami starymi)




  • miski = jedna metalowa na karmę i jeden pojemnik na wodę (zwykły jakiś taki)


  • szczotki - zgrzebło druciane do łap, grzebień metalowy i jakaś taka szczota pospolita psia. Dobrze się sprawdzają 
szampon - z zoologicznego pierwszy lepszy szampon przeciwpchelny. Nie znam się :) Najczęściej jednak nie kąpie psa w nim, tylko w ludzkim szamponie pokrzywowym (z supermarketu). Dobrze się po nim zachowuje Czarkowa szata :) 

Skończył się temat rzeczy potrzebnych. Teraz czas na rzeczy fajne, czyli to co Cezar lubi najbardziej. Zabawkiii :)

  1. Kaczusia - zdecydowanie ulubiona zabawka bydlęcia. Dba o nią jak o własne szczenię ;p 
  2. Boomerang - idealna zabawka na wieczór. Czaruś lubi się nią szarpać i ganiać z nią po działce. 
  3. Piłki - ach te piłki. Jego słabość. Jedna piszczy, jedna świeci po uderzeniu w podłogę (skubaniec umie ją uruchamiać)
  4. Frisbee - kupione kiedyś nad morzem dla próby. Bydlę je pokochało, o ile nie każe mu się go łapać. Biega za nim i z nim jak z patykiem, ale ma zbyt wiele godności by do niego skakać ;p
  5. Ogon - czy raczej stary brelok do kluczy. Cielak go sobie przywłaszczył i od tamtej pory uwielbia sobie go podrzucać i łapać w powietrzu. Nie ufa mi i nie pozwala go dotknąć (czyżby myślał że znów go sobie przypnę do kluczy w takim stanie??) 
  6. Żyrafa - nasz szarpak. Kiedyś był pluszową żyrafą ale po wybebeszeniu stał się ulubioną zabawką moją i Cezara. Jedyny szarpak który mój pies "szarpie" (wiecie, w stylu "oddawaj, to mojeee" )
  7. Pan Bober - bóbr było by poprawne gramatycznie. Ale to jest bober. Kiedyś miał ogon. Teraz służy jak KONG z tym że zawartością są jego flaki ;p Jaśniepan nudząc się wyciąga je a ja potem wkładam znów i zszywam. Niezła zabawa :) 
  8. No i przyszła kolej na misia :) Bo przecież MIŚ to jest Cezarowy MIŚ i trzeba go kochać, wielbić i ubóstwiać nade wszystkie inne zabawki. Bo wiecie, MIŚ jest prywatny, tylko Czarkowy, dostany z okazji pierwszych urodzin. I od tamtej pory nawet nie został draśnięty, a, broń panie Boże, wyprany :) 


I pamiętajcie przede wszystkim. MIŚ to nie zabawka. MIŚ to PRZYTULANKA. Nim się nie da bawić, jego trzeba kochać.
A tak na polski : miś to pluszak którego Cezar dostał na własność z okazji pierwszych urodzin (czyli 1,5 roku temu). Kupiony w lumpeksie nazwany przeze mnie Murzynem i przytulany własnoręcznie przez 4 lata. Jednak Cezar zawsze miał do niego słabość i w końcu uległam i oddałam go psu na wyłączność. Po ponad roku zaczyna śmierdzieć ale nie zdobędę się na wypranie go. Cezar go kocha. Sypia z nim, je przy nim, a obcych do niego nie dopuszcza. Jeśli Cezar włazi na moje łóżko na drzemkę, to tylko z MISiem :) 
Pozwoliłam psu na taką obsesję na punkcie zabawki. W końcu to MIŚ :)

2 komentarze:

  1. Ach ten piękny bydlak :3 Może teraz napiszesz coś o jego karmie ?

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy nie działają? kliknij obrazek!

Obserwuj !